
Młody Rokoszny zapragnął być księdzem, postawił sprawę jasno słowami „jak nie księdzem to bandytą”. Ojciec Józefa zawiózł go do Sandomierskiego Seminarium, tam przywitał ich Ksiądz Regens Kijanka. Tata Józefa nie pokazał go z dobrej strony, od razu powiedział że to miejsce nie jest dla niego. Ksiądz Kijanka powiedział jednak że już nie takich widział w seminarium i bez wahania przyjął go do siebie.
